Blog > Komentarze do wpisu
Okoliczności palenia, czyli kiedy palimy?

Pisałam jakiś czas temu, że poznałam Martynę - teraz już żonę kolegi M. Od tego czasu widziałyśmy się na jakiś imprezach, przypadkiem no i byłyśmy kilka razy na zakupach, w kinie. Spędzamy całkiem dużo czasu razem.

Martyna bardzo dużo pali, jeśli nie ma innego zajęcia, to potrafi odpalać papierosa od papierosa. Sama mówi, że paczkę dziennie, czasem więcej. Zaczęła palić jak miała 16 lat i próbowała być modelką - ciągle słyszała, że jest gruba (nie jest i nie była) a ktoś jej wspaniale doradził, że lepiej zapalić papierosa niż zjeść śniadanie. Na diecie papierosowej długo nie pociągnęła, skończyło się w szpitalu i u psychologa. Trauma przeszła, z modelingiem dała sobie spokój, ale palenie zostało. Była w takim stanie, że nikt jej nie zwracał uwagi w domu i paliła sobie swobodnie. Kiedy rodzice chcieli ją zacząć ponownie kontrolować miała 18 lat, własne pieniądze i poukładane w głowie, więc odpuścili.

To tak tytułem wstępu a niżej kilka słów o naszym pierwszym wspólnym wypadzie.

Martyna podjechała po mnie autem i jak wsiadłam poczułam charakterystyczny zapach dymu w małym pomieszczeniu, w popielniczce leżał niedawno zgaszony west ice. Na któryś z rzędu światłach Martyna poczęstowała mnie papierosem, sama też wzięła i zapaliłyśmy. Nie miałam specjalnie ochoty, ale z grzeczności nie odmówiłam. Dopiero drugi tego dnia papieros nie był też jakąś przykrością.

Gdy dojechałyśmy do galerii handlowej, jakieś 20 minut jazdy, poszłyśmy Orsaya, potem chyba Reserved, jakieś klika innych sklepów, minęła z godzina - Martyna stwierdziła, że musi zapalić. Ucieszyłam się, na zakupach z moją mamą to ja musiałam wychodzić z inicjatywą. Nie mam parcia na palenie co godzinę, ale to zawsze miły przerwynik. Przy drzwiach dołączyłyśmy do jakiegoś chłopaka i kilku dziewczyn, które pracują w galerii. Po dymku znów trochę sklepów, kupiłyśmy bilet do kina (zabijcie, nie wiem jaki to był film) a że było jeszcze 15 minut, to przed seansem papierosek. No i siusiu ;). Zadzwoniłam też do mamy, żeby sprawdzić czy z Antosią wszystko w porządku.

Film był chyba zabawny, ciągle się z Martyną śmiałyśmy. Ale nie wiem czy z filmu. Na parkingu zapaliłyśmy i trzeba coś zjeść. Subway! Pa małej kanapce, kawka. "Ania, ja po jedzeniu muszę zapalić!" Byłam już trochę skołowana, więc mówię, żeby paliła, mi na razie starczy. Spaliła, pojechałyśmy do mnie, na prezentację ciuchów. Przy okazji poznała moją mamę. Wyszłam na chwilę się przebrać a ona już pali, z moją mamą! No ale nic, Antosia śpi u siebie i chętnie sobie też zapalę. Ten był 10 tego dnia.

Martyna wyszła, było fajnie. Miło mieć znajomą, która podziela nie tylko zainteresowania, styl ale też nałogi. Zauważyłam tylko, że palę przy niej więcej. Po dniu z Martyną nawet jak jestem sama to mam jakiś odruch, żeby sobie częściej zapalić.

poniedziałek, 10 października 2011, ania_pr

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Slawek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/26 10:48:56
Wiesz Aniu że masz sporo regularnych czyelników? Czekamy na nowe wpisy.
-
Gość: Marta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/08 14:57:53
nic nie piszesz :(
-
Gość: gr3da, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/11/15 10:45:05
Cześć Aniu :-)

Co ciekawego u Ciebie ?
Zostałaś przy cienkich Vogue, czy może popalasz czasami też "grubaski" dające więcej dymu? Z Vogue, też można "wykrzesać" więcej dymu np. skracając nieco nożyczkami filtr, albo paląc dwa na raz - chociaż takie sztuczki to jedynie mają zastosowanie w domowym zaciszu :-) Robiłaś kiedyś takie eksperymenty ?

Kiedy palisz, to wypuszczasz czasami dym noskiem ? Albo wciągasz stosujac "french inhale" ? www.smokingangel.net/videos/french1/38.jpg
-
2011/11/16 08:21:34
Grubaski palę rzadko, raczej jak mi się skończą moje i podbieram M. - on teraz pali davidoffy. Ja czasem vogue, czasem she, ale generalnie wole cienkie.

No i zauważyłam, że palę więcej. Pół paczki idzie mi co dzień lekko. Miałam ostatnio kilka dni, że spaliłam prawie całą. Ale to chyba przejściowe ;)